|
« Tu es ma came Plus mortelle que l'héroïne afghane » (Szkoda, że o tym nie wiesz. Ale skąd mógłbyś, skoro Ci o tym nie powiedziałam? I nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze będę miała okazję. Nie wiem, czy chciałbyś usłyszeć.) Mam ochotę pojechać do domu, owinąć kołdrą i zasnąć. Mało śpię ostatnio, te wszystkie zmiany na czwartą rano, paniczne doczytywanie i w ogóle. Późnym wieczorem wszedłby brat, żeby wyciągnąć mnie "na tv" i opowiadać o nowych teledyskach. To już chyba mocno ugruntowany rytuał. Przez chwilę nie wiedziałabym gdzie jestem, ale spojrzałby na mnie rozbawiony i powiedział "no chodź", jak zwykle. Dotarłoby do mnie, ze śniętym uśmiechem zwlekłabym się z łóżka, "okej", i przecierając oczy poszłabym za nim do kuchni. Byłoby mi trochę zimno, zawsze w domu jest mi trochę zimno. "Idziemy jeść", powiedziałby, "są pierogi". Spojrzałabym na zegarek, "o tej godzinie?". Byłaby dwudziesta trzecia trzydzieści, brat byłby po trzech meczach Fify na streamie, jednym w CSa z Niemcami, o czym opowiadałby śmiejąc się z "nieogarów" i siebie przy okazji. Wyjmując patelnię, słuchałabym o nietrafionych headshotach i podziwiałabym jego entuzjazm. To właśnie w nim lubię, tę radość, sposób w jaki mówi, co mówi i jak gestykuluje. Stałabym przy kuchni, rozbawiłby mnie, roześmiałabym się, a on opowiadałby dalej. Gdzieś w międzyczasie zapytałabym czy mogę jego bluzę, jedną z tych które zawsze zostawia w kuchni na krześle. "Bierz", powiedziałby i opowiadał dalej. Podałabym mu talerz, "nakładaj sobie", "a ty?", "ja nie jem", spojrzałby krzywo, ale rozbawienie nie dałoby mu wyglądać inaczej niż śmiesznie. Usiadłby przy stole, ja oparłabym się o blat i ze szklanką coli w ręku spojrzałabym na niego. Jadłby komentując coś od czasu do czasu. Wiem o tylu rzeczach o których nie wiesz, pomyślałabym. To wszystko działo się przed twoimi oczyma, ale byłeś za mały, żeby cokolwiek rozumieć. Powiedziałby coś śmiesznego, zaśmiałabym się, bo łatwo mnie rozbawić. Zazdrościłabym mu trochę, ale szybko przegnałabym tę myśl. Byłam cztery lata młodsza od ciebie, brat. "Ty byłaś inna", przypomniałyby mi się słowa mamy. Spojrzałabym na niego. Wylałby colę na obrus. Zaśmialibyśmy się oboje, wyjęłabym ścierkę. Nie, pomyślałabym. Byłam dokładnie taka sama. Ale jeszcze tydzień. Owinę się kołdrą, zasnę głęboko, aż usłyszę „chodź na dół”, zobaczę światło wpadające z przedpokoju i sylwetkę brata usiłującego zobaczyć mnie w półmroku. detunedradio 2011-10-12 22:40:11 skomentuj (0) ♠
"And then one day you find
Ten years have got behind you Pink Floyd, "Time". Pamiętam kiedy pisałam ostatnią notkę. Był to czerwiec, było ciepło, a ja zarwałam noc pisząc pracę semestralną (choć może to była prezentacja, nie jestem do końca pewna, bo obydwie były z tego samego materiału, nieistotne), w międzyczasie dochodząc do wniosku, tak totalnie znikąd, a już tym bardziej nie w związku z językoznawstwem, że nie jest mi wszystko jedno. Teraz jest bardzo wczesna wiosna (żeby nie napisać 'późna zima', brr) i pewnie nie zarwę dziś nocy, choć znów się uczę (tym razem czegoś zupełnie niezwiązanego z uczelnią), ale znów mogłabym napisać, że nie jest mi wszystko jedno. To być może niewiele znaczy względem wszechświata i w ogóle, za to ładnie kontrastuje z tym, co pisałam wcześniej, jeszcze na wckaczce. Jakoś zaraz po maturze, czy może nawet przed lub w jej (ich) trakcie, napisałam prostą notkę w jednym zdaniu, które brzmiało, że jest mi wszystko jedno. Po kilku miesiącach przerwy napisałam kolejną, w której nieśmiało napomniałam, że dodaję ją niepewnie, bo nie jestem przekonana, czy coś się od poprzedniej zmieniło. Więc teraz niemal po roku przerwy wypadałoby mi napisać to samo, co napisałam wtedy po kilku miesiącach. Co niniejszym czynię. Tak trochę niepewnie dodaję tę notkę, bo nie jestem do końca pewna, czy coś się od poprzedniej zmieniło. Nie jest mi wszystko jedno. (z pewnością niewiele to znaczy względem wszechświata, ale nie każdy musi zaraz przedkładać interesy wszechświata nad swoje własne, nie? proszę nie zrozumieć mnie źle, chętnie się zajmę problemami wszechświata, na pewno są bardzo zajmujące i interesujące, to bez wątpienia, ale tak jakoś do swoich mi bliżej. wygodnictwo.) chwilowo zajął mnie przypadek rzeczownika w pierwszym zdaniu w nawiasie, pewnie dotrze to do mnie później. Właściwie, żeby jakoś ten rok nadrobić powinnam napisać, jak to 2010 był fatalny na początku, wakacje były upalne, nieco stresujące, ale za to miały wyjątkowo fajną końcówkę, potem nadszedł rok akademicki i huczna przeprowadzka, potem następuje dziura w pamięci, bo zupełnie nie pamiętam listopada i grudnia, za to świetnie pamiętam styczeń i luty. Tak, luty był fajny, stwierdzam z zadumą. A w marcu... W marcu dorwałam fuchę w coffee, co jest związane właśnie z tym, czego się teraz uczę. Uczę się np. składu kanapki "kurczak balsamico" i próbuję zapamiętać, czy w "łososiu po amerykańsku" jest ogórek (jest). Kawy ciepłe już opanowałam, zimne tak mniej-więcej, procedury i terminy przydatności do spożycia zostawiam sobie na jutro. Zapraszam na kawę. Znów, nie jest to jakoś niezwykle ważna informacja, ale skutecznie odbija mi się na organizacji czasu. Kwestia przyzwyczajenia, nie? Napisałam tyle słów, ale w żadnym nie znajduję czegoś więcej. Kiedyś napisałabym trzy zdania i byłyby one nafaszerowane tym, co siedziało we mnie i gryzło od środka. Mówiłyby więcej, niż byłabym zdolna otwarcie przekazać. Chciałabym napisać trzy zdania, które wyciągnęłyby ze mnie to, czego ja nie potrafię. A może kluczem do tego jest odpowiedni nastrój. Może muszę trochę złagodnieć, pozwolić sobie na ckliwość (Nabokov mi się przypomina: "pozwólcie mi raz na ckliwość, tak mnie zmęczył mój cynizm!"). Kiedyś chciałam być robotem. Trochę szkoda że nie zauważyłam, że prawie nim byłam. detunedradio 2011-03-24 22:49:44 skomentuj (1) ♠
(not) giving up the gun Z przerażeniem zauważam, że nie jest mi wszystko jedno. To znacznie komplikuje sprawę. detunedradio 2010-06-01 02:16:19 skomentuj (4) ♠
|
jus w eterze last.fm piszą nezz pir chp zoś gabi grecia aga yaqi szegi parv tosia ziel` 2011 październik marzec 2010 czerwiec kwiecień luty 2009 listopad czerwiec maj kwiecień marzec styczeń 2008 listopad |
|